Hej dziewczyny! Postanowiłam opisać moją historię, bo chcę podzielić się ze światem moim osobistym sukcesem! Osiągnęłam coś, w co nigdy nie wierzyłam – byłam przekonana, że nadwaga będzie towarzyszyć mi przez całe życie, tak samo jak mojej babci i mamie. Jestem z rodziny, w której niemal każdy ma „grube kości”. Od małego byłam większa od rówieśników, ale nie widziałam w tym nic złego – myślałam, że mam to „w genach”, że moja rodzina po prostu jest gruba. Wiem, jak śmiesznie to brzmi, ale przywykłam do mojej wagi. Mogę nawet powiedzieć, że prawie pokochałam swoje pełne kształty – mój mąż lubił większe kobiety, nigdy nie przeszkadzało mu to, że nie noszę standardowych rozmiarów. I pewnie dziś też byłabym gruba, gdyby nie…. Zresztą – przeczytajcie!

Tak wyglądałyśmy, gdy zaczęłyśmy się odchudzać. Na szczęście to już przeszłość...
Tak wyglądałyśmy, gdy zaczęłyśmy się odchudzać. Na szczęście to już przeszłość...

U mnie ciąża – u mamy menopauza

Ciąża zmieniła mój pogląd na swoje ciało. Kiedy urodziłam dziecko moja waga wskazywała 20 kilogramów więcej niż przed ciążą – to już była przesada! Bolały mnie kolana i plecy, męczyłam się, wchodząc po schodach, a co najgorsze, nie miałam siły zajmować się własnym dzieckiem. Choć mąż akceptował mnie taką, jaka jestem – nawet nasze relacje się nieco pogorszyły, może dlatego że po prostu zaczęłam się go wstydzić.
W tym samym czasie mojej mamie zaczęła się menopauza – skarżyła mi się na złe samopoczucie, wahania nastrojów, zimne poty i... wagę, która nagle zaczęła rosnąć jak oszalała! Pomyślałam, że razem zawsze raźniej i zaproponowałam mamie, żebyśmy zaczęły odchudzać się wspólnie.

Ciężkie diety początki

Moja mama nigdy nie była na diecie, ja zresztą też nie. Nie wiedziałyśmy, jak się za to zabrać, choć ograniczyłyśmy nieco kalorie i zrezygnowałyśmy z produktów mącznych (makaron, pizza, pieczywo - do tej pory tak przez nas lubiane!), cały czas podjadałyśmy. Odstawiłam słodkie napoje, przestałam słodzić kawę, ale nawet jak udało mi się schudnąć kilogram, za chwilę wracał.
Metabolizm mamy też był bardzo słaby bo waga cały czas stała w miejscu. Właściwie nie mam pewności czy trzymała się diety – myślę, że podjadała, kiedy nie było mnie w pobliżu. Na tej całej „diecie” byłyśmy miesiąc. Po czterech pełnych tygodniach, kiedy nie udało nam się nic schudnąć, poddałyśmy się i skończyło się nasze odchudzanie. Oczywiście cały czas wspominałyśmy, że musimy przejść na dietę, więcej spacerować i wziąć się za siebie, jednak na tych rozmowach się zawsze kończyło. Brakowało nam wiary i – jak się potem okazało – prawdziwej motywacji, aby pozbyć się zbędnych kilogramów.

Zawał

Ciężko mi o tym opowiadać, ale myślę że to bardzo ważne w mojej historii. Pewnego wieczoru dostałam telefon od mamy. Dowiedziałam się, że moja ukochana babcia jest w szpitalu, miała zawał i jest w ciężkim stanie. Świat mi się zawalił, zawsze byłyśmy blisko, wydawało mi się, że nie dam sobie rady bez babci, pragnęłam by wyzdrowiała. Kiedy pojechałyśmy z mamą do szpitala i odbyłyśmy konsultację z lekarzem, nie miał nam wiele do powiedzenia: został nam tylko czas i modlitwa – rokowania nie były najlepsze. To był najtrudniejszy czas w moim życiu, nie wiedziałam jak poradzić sobie ze stresem i smutkiem, większość czasu spędziłam na kanapie wtulona w poduszkę, płakałam i jadłam. Na szczęście po kilku tygodniach babcia wyszła ze szpitala. Lekarz, który ją wypisywał poprosił nas o rozmowę – w jego gabinecie usłyszałam słowa, które pamiętam do dziś:

„Jeżeli nie schudniecie, będziecie następne! Otyłość to prosta droga do zawału!”

Te słowa mnie przeraziły! Widziałam, jak wiele przypadków zawału kończy się zgonem i jak ciężko dojść do siebie po zawale. Nawet moja mama, która nigdy nie zwracała szczególnej uwagi na swoje zdrowie, bardzo się przejęła. Wiedziałyśmy, że nie ma wyboru – musiałyśmy jak najszybciej wrócić na dietę i schudnąć raz a porządnie. Gdyby to było takie łatwe! Nie wiedziałyśmy jak się za to zabrać, zwłaszcza że wszystkie poprzednie próby odchudzania kończyły się klęską.

Zaczęłam szukać pomocy

Wiedziałam, że na własną rękę nie uda mi się zadbać o zdrowie swoje i mamy. Wspólnie doszłyśmy do wniosku, że udamy się do dietetyka – obydwie otrzymałyśmy indywidualnie dobraną dietę, której miałyśmy przestrzegać, kupiłyśmy nawet karnet na siłownię. Byłyśmy pełne nadziei, ale historia się powtórzyła – waga ani drgnęła, a ubrania nie robiły się nawet odrobinę luźniejsze. Mimo zapewnień lekarza, że uda nam się schudnąć, byłam przekonana że nasze geny nam na to nie pozwolą – każda kobieta w tej rodzinie była otyła, a na nas nie działały żadne diety. Zaczęłam czytać o tym w internecie, znalazłam szereg chorób mogących spowolnić metabolizm, zrobiłam wszystkie badania, ale wyniki były dobre... Dopiero wtedy natknęłam się na post dziewczyny, która miała podobny problem co my. Tak trafiłam na Ketomorin .

Ketomorin – hit czy kit?

Nie cierpię tych opinii, które latają w Internecie. „Złoty środek”, „Mój numer 1”, czy „Innowacyjna metoda” - to określenia które nie padną w moim wpisie, ja powiem prawdę, tak jak było.
Kiedy zaczęłam czytać o Ketomorin , tak naprawdę nie wierzyłam w to, że może pomóc. Jego głównym składnikiem jest aronia, owoc który znałam z dzieciństwa. Producent zapewniał, że jedna kapsułka preparatu zawiera tak dużą ilość ekstraktu z aronii, że musiałabym jeść jej kilka kilogramów dziennie, aby dorównać tej dawce. Nie wierząc ślepo w to, co mówi producent, na własną rękę postanowiłam poszukać opinii o właściwościach tego owocu. Byłam w szoku, zobaczcie same co udało mi się znaleźć:

  • aronia jest naturalnym spalaczem tłuszczu i aktywatorem metabolizmu
  • ma zbawienny wpływ na zdrowie, blokuje starzenie się skóry, pomaga zlikwidować zmarszczki i oczyścić organizm
  • wspomaga układ krążenia, wzmacnia serce i pomaga pozbyć się złego cholesterolu
  • zawiera witaminy: C, B2, B3 oraz kwas foliowy (witamina B9)
  • jest źródłem niezwykle cennych makro i mikro-elementów: wapń, żelazo, miedź, mangan, jod i bor.

Nasza kuracja

Moja przemiana
Nowa lżejsza ja

Kiedy zapoznałam się z właściwościami aronii byłam przekonana – warto spróbować. Doszłam do wniosku, że nawet jeśli nie pomoże nam schudnąć, na pewno nie zaszkodzi i wpłynie pozytywnie na zdrowie. Zamówiłam od razu dwa opakowania – dla siebie i mamy. Każdej niedzieli spotykamy się całą rodziną na obiad, ta tradycja towarzyszy nam od wielu lat. Aby nie demotywować się niepotrzebnie, postanowiłyśmy ważyć się tylko raz w tygodniu, właśnie po wspólnym obiedzie. Obiecałyśmy sobie też, że ograniczymy cukier. Nie byłyśmy jednak na żadnej wymyślnej diecie, bo straciłyśmy wiarę w to, że zdrowe posiłki pomogą nam osiągnąć sukces.

Odkąd zaczęłyśmy brać z mamą kapsułki, żyłam od spotkania rodzinnego do spotkania. Za każdym razem dzieliłam się z mamą spostrzeżeniami. Pierwszy rodzinny obiad był dla nas ogromnym zaskoczeniem, obydwie zauważyłyśmy że czujemy się lepiej. Naprawdę – miałam więcej energii, bardziej się wysypiałam, nie byłam zmęczona. Martwiło mnie tylko jedno, dalej nie chudłam, kilogramy stały w miejscu jak zaczarowane.

Drugie rodzinne spotkanie było przełomowe, to ono spowodowało że uwierzyłam w powodzenie kuracji. Gdy stanęłyśmy na wadze, nasze wyniki były identyczne – obydwie byłyśmy lżejsze – ja o 3, a mama o 4 kilogramy! Wiem, że to niewiele, jednak my byłyśmy w niebo wzięte! Wcześniej nic nie działało – ani dieta ani ćwiczenia, teraz brałyśmy te kapsułki i... chudłyśmy!

Niedziela stała się moim ulubionym dniem tygodnia, a waga przestała być znienawidzonym zbieraczem kurzu stojącym w łazience. Za każdym razem gdy stawałam na wadze, pokazywała 4-5 kilogramów mniej! Moja mama miała podobnie, choć zazwyczaj chudła odrobinę więcej niż ja – podejrzewam, że to wszystko przez menopauzę. Nie były to jednak widoczne różnice – dosłownie chudłyśmy w oczach.

Mama wygląda teraz tak - nie ma efektu jo-jo :) Rewelacja, prawda?
Mama wygląda teraz tak - nie ma efektu jo-jo 😊 Rewelacja, prawda?

Nowe życie

Zawsze śmiałam się z ludzi, którzy uważali, że jak obetną włosy, schudną czy skończą szkołę, ich życie diametralnie się zmieni. Wszystko, co spotyka nas w życiu jest echem podjętych wyborów i pracy. Teraz jednak rozumiem o co chodzi – już wiem, jak cudownie jest być lekką!
Wspólnie z mamą schudłyśmy łącznie... 43 kilogramy! Wystarczyło kilka tygodni, abyśmy poczuły się piękne i atrakcyjne. Nie to jest jednak najważniejsze, przede wszystkim poprawiłyśmy stan swojego zdrowia i głęboko wierzę, że zmniejszyłyśmy ryzyko zawału.

Nie mogę napatrzeć się na moją mamę – ta kobieta dosłownie tryska energią, biega za moją córeczką i bawi się nią, jakby odmłodniała przynajmniej z 10 lat. Jak sama stwierdziła, przeżywa drugą młodość. Jeżeli chodzi o mnie… Od wielu lat starała się o awans w pracy, jednak bezskutecznie. Zawsze ktoś był lepszy. Utrata zbędnych kilogramów spowodowała, że poczułam się pewniej, uwierzyłam w siebie i dostałam awans! Nie da się ukryć – jesteśmy wzrokowcami. Podejrzewam, że moje nadmierne kilogramy były jednym z powodów, dla których nie udało mi się to wcześniej. Teraz jednak osiągnęłam swój wieloletni cel, czuje się piękna, zdrowa i lekka! Nie umiem nawet opisać, jakie to uczucia, ale jednego jestem pewna: każdemu polecam zadbać o siebie i przekonać się na własnej skórze.

Wierzę, że moja historia spowoduje, że i Wy uwierzycie w siebie! Bez względu na choroby, obciążenia genetyczne, czy brak motywacji – wreszcie możecie zrzucić zbędne kilogramy, poczuć się piękne i osiągnąć sukces!

Kliknij tutaj, aby zamówić kapsułki Ketomorin ze zniżką